Pomysły na prezenty
sierpień 15, 2008 | Filed Under Firmy wg branż, Inne, Rozrywka, Sklepy internetowe |Moja żona często mówi mi, że zachowuję się dosłownie jak dziecko oraz że dla mnie święta trwają chyba cały rok. Cóż poradzić, jeśli cała ta szarzyzna życia zmusza cię do tego, żeby jakoś urozmaicić sobie wolne popołudnia. Czasami sprawiam więc sobie jakiś skromny prezent, który umila mi i dzieciom czas po pracy. Czy to będzie przenośna konsolka czy też jakieś inne elektroniczne urządzenie z mnóstwem przycisków, bądź jakieś inne śmieszne gadżety, dzięki którym chłopcy mają niezły ubaw. To wszystko prawda, ale dobrze, że chociaż cokolwiek zajmuję się dziećmi, czyniąc im przy tym dużo radości. Alicja odpowiada jednak, że zbytnio się przeceniam. Ona uważa, że to tylko wymówka do tego, żeby spełniać swoje “dziecinne” przyjemności.
Kończy się jednak na tym, że trzeba kupić dzieciom jej siostry jakieś fajne prezenty, które nie zepsują się po kilku godzinach zabawy, to Ja, właśnie Ja staję się wybawcą. Któż inny uczyniłby dzieciakom więcej radości niż ja. Zawsze wynajdę im w sklepie internetowym jakieś naprawdę oryginalne gadżety, tak że potem radości i ekscytacji na ich buziach nie jest w stanie zetrzeć nawet zrzędzenie ciotki: “znowu mi coś tym zbiją”, “trzeba będzie zmieniać baterie, a przecież to kosztuje fortunę”, “to już lekcje pójdą w las”. W tym czasie ja tylko śmieję się na boku. Nie muszę chyba mówić, że nie przepadam za siostrą Alicji. Człowiek, który w każdą wigilię “uszczęśliwia” mnie następnymi 10-cioma parami ohydnych skarpetek, nie może spodziewać się mojego szacunku. Prawda jest taka, że kobiety potrafią tylko znaleźć upominki dla innych kobiet. No i dobrze, gdyż ja upominków kupować nie potrafię. Dlatego zawsze kupuję jej jakiś bardzo “praktyczny” prezent ;).
Za to dość dobrze (w całej rozciągłości zgadzam się tu z żoną) orientuję się w gadżetach, bo sam mam ich dużo. Dlatego też moja żonka nieraz beszta mnie, kiedy dostaję paczkę z kolejną - jak to ona mówi - “zabawką”. Dobrze, niech jej będzie, niech to sobie tak nazywa. Zgodzę się tutaj z tymi, którzy mówią, że mężczyźni nigdy nie wyrastają z zabawek. Stają się one po prostu droższe i bardziej ekstrawaganckie. I tu się zgodzę: jestem w stanie wydać na nie niemal pół swojej pensji.
Ostatnio na przykład kupiłem w necie taki zestaw: kamerka na statywie i zielone tło. Nagrywam się; zamiast zielonego tła podkładam jakieś wideo: Falę morską wysoką na 10 metrów, trybunę sejmową albo zamieszki na placu Tienanmen; a potem wysyłam filmik do żony. Zgadnijcie jaką ma wtedy minę, kiedy odbiera pocztę w biurze. Pewnie podobną jaką miała “mamusia”, kiedy podarowałem jej stylową Lampę-sylwetkę Pana P, który ma “przełącznik” na swoim miejscu. Uczyniłem to z rozmysłem, wiedząc jak moja “mamusia” chorobliwie oszczędza światło. To niech sobie teraz poprzełącza. To jakby ktoś lubił oryginalne gadżety.
Wkrótce będziemy musieli wypatrzyć z żoną jakieś prezenty na 18-stkę dla syna mojego brata. A ten to ma “pragnienia”. Czyż wujo nie będzie potrafił im sprostać? Pomogę mu z wielkim “kopem” wstąpić w dorosłość: przekonajmy się jak małolat da sobie radę grając z wujaszkiem w “kieliszkowe kółko i krzyżyk”. Spodziewam się, że 10ml “Luksusowej” nie zaćmi zbytnio jego przytomności umysłu potrzebnej w tej grze logicznej. Powiedzcie mi, że nie mam powalających pomysłów na ciekawe i fajne prezenty?